ZOBACZ RECENZJE Z INNYCH STRON ŚWIATA



Recenzje nowej płyty "Expect Unexpected":

muzyka.onet.pl
rockmetal.pl
Teraz Rock
Metal Centre
Metal Hammer
Dobra Strona Muzyki NUTA.PL





Expose,
Issue No.22, July 2001, page 80.

Ankh: "Ziemia i Słońce"

Nigdy nie słyszałem takiej grupy jak ta enigmatyczna polska grupa rock'owa i ciągle nie jestem pewny co o nich myśleć. Ich muzyka zawiera niesamowite zmiany nastroju, co czasami wymaga zmiany osobowości u słuchacza. Zespół jest w założeniu grupą wokalną z wyeksponowaną gitarą, ale również z niewiele mniej wyeksponowanymi skrzypcami. Podobnie jak David Ragsdale to zrobił na płycie grupy Kansas - "Freaks of Nature", skrzypek Ankh potrafi swój instrument wcisnąć w każdy muzyczny zakamarek, w sposob w jaki nikt by sie tego po skrzypkach nie spodziewał. Jest tam trochę elementów podobnych do wschodnio-europejskiej muzyki ludowej, które są umiejętnie wkomponowane i ukraszają muzykę, ale kiedy wydaje się że tak będzie dalej do konca - przy przyciszonej perkusji, zespół podkręca głośność i naprawdę grzmi uderzając w Ciebie kawałkiem, który mogę tylko opisać jako folk-metal. Jednakże produkcja jak i wykonanie jest pierwszorzędne - profesjonalizm pierwszej klasy jest wyczuwalny wszędzie, w każdym aspekcie: perkusja, śpiew i precyzja wykonania/aranzacji. Finezja i płynność są godne podziwu, a bedąc szczerym tego własnie wielu zespołom brakuje. Myślę że w muzyce Ankh najbardziej podoba mi się ich wokalista. Jego mocny, pełny emocji głos w skali tenorowej jest perfekcyjnym dodatkiem, który każdy słuchacz natychmiast rozpozna od pierwszego przesłuchania. Pewnie zdradzę swoje muzyczne uprzedzenia, kiedy nadmienię coś takiego, ale nie mogę się powstrzymać od powiedzenia że bardzo podobają mi się ich ballady i bardziej ciche fragmenty na ludową nutę - szczególnie gdy skrzypce i gitara basowa melodycznie oplatują się wokół siebie. Ale życzyłbym sobie żeby zespół unikał ostrych, metalicznych momentów. To prawdopodobnie pozostawiłoby bez pracy ich gitarzystę lub w najlepszym przypadku pozostawiłoby mu akustyczną gitare. Dla mnie nie stanowi to problemu. Jednak tak jak stoi kocham jedną połowę albumu. Druga połowa (ta głośna) broni się dobrze w porównaniu z większością zespołów hard rock'owych jakie znam ... ale po prostu nie jest w moim guście.

Mike Ezzo


Progression - The Quarterly Journal of Progressive Music USA,
Issue 34, Winter/Spring 2000, strony 108 i 110.

Ankh: "... będzie tajemnicą"

Ta fascynująca polska grupa powiększa się z kwartetu do septetu na swoim czwartym dysku, który jest jedną z najlepszych płyt jakie słyszałem od wielu dni. Tytuł znaczy It Will Be Mystery i blaza 11 - 19-sekundowy wstęp wprowadza już we właściwy nastrój. Przypomina to początek świetnego kawałka Muhala Richarda Abramsa Wise in Time, prowadząc do wspaniale ciężkiego Lancelota - blisko siedem minut mistrzowskiego - napędzanego smyczkami i gitarą rocka. Ankhowska wersja W grocie Króla Gór, znanej melodii z suity Peer Gynt Edwarda Griega, zaczyna się poważnie, ale stopniowo przeradza się w większą zabawę i doprowadza do niesamowicie ciężkiego utworu Tajemne słowo. Ten ciężki rockowy utwór pali z głęboko zaabsorbowanymi elementami industrialnego, epicznego rocka i najbardziej krańcowymi elementami elektrycznych improwizacji. (O których mówiąc, oni również wykonują brawurową wersję 21st Century Schizoid Man, gdzie środkowa cześć prezentuje kilka wspaniałych abstrakcyjnych idei). Krótki Gekko, pięknie zaśpiewany przez Agnieszkę Dudek, poprzedza jeden z najjaśniejszych momentów płyty - Pulsohordofon. Otwierające ten utwór trzy minuty, z łagodnie mesmeryzującymi skrzypcami, przeradzają się w drugą połowę z tą samą odmienną i ponadczasową atmosferą co środkowa część Led Zeppelinowskiego Whole Lotta Love, ale o cały stopień bardziej psychodeliczną. Album zawiera dziewięć innych, krótkich blaza utworów, najwyraźniej serii; każdy z nich zagłębia się w inny świat dźwięku albo stwarza inny nastrój. Blaza 3 kończy płytę w dziwnie dezorientujący sposób, pozostawiając zagadkę tytułu nierozwiązaną.
To jest typ płyty, która kusi recenzenta do opisania każdego utworu, ponieważ są one tak dobre. Jednak zatrzymam się tutaj i powiem tylko że ta płyta będzie na mojej liście 10 najlepszych płyt 2000 roku. Najwyższe rekomendacje.

Larry Nai
(tłumaczenie - Piotr Cygan)



Expose (Exploring the Boundaries of Rock) USA,
Issue No. 19, May 2000, strona 68

Ankh - "....będzie tajemnicą"

Wyobraźcie sobie ciężkość Anekdoten i skrzypce Curved Air, i zaczynacie być blisko; dorzućcie trochę zniekształcone wokalne partie, klasyczne wstawki (ukłony dla Griega), folkowe akcenty, okazjonalnie żeński głos, i symulowana niska jakość produkcji, która powoduje, że płyta brzmi jak oryginalny produkt lat 70.
Zależnie od utworu zespół ma od czterech do siedmiu członków, ale skąpe opisy na okładkach po polsku nie ułatwiają pracy recenzenta. Jednak muzyka mówi sama za siebie: twarda, krańcowa, brutalna i ciężka, z wieloma psychodelicznymi akcentami - ale z wieloma szczelinami w tej ścianie dźwięku aby być interesująca; surowa i rezolutna gra na skrzypcach przewodzi temu sonicznemu atakowi - może to komuś przypominać jak by grali Simon House albo Deryll Way w bardziej rockowym wydaniu. Cztery długie, wieloczęściowe suity są podzielone na wiele podsekcji. W połowie płyty, bez ostrzeżenia, płyta przechodzi do symulowanej na niską jakość produkcji, włącznie z kompletującymi ją winylowymi trzaskami i przekształca się w porywającą wersję 21st Century Schizoid Man ze skrzypcami zastępującymi wszystkie partie saksofonu i z dziwną, mówioną częścią pośrodku.
Biorąc to wszystko pod uwagę, jest to odświeżające usłyszeć zespół z podejściem do muzyki bez żadnych barier i Ankh robi to wyróżniająco dobrze.

Peter Thelen
(tłumacznie - Piotr Cygan)


ANKH - Kolory drzew

Nowy album ANKH ...będzie tajemnicą pojawia się po trzech latach od premiery poprzedniego. Trudno mówić o przerwie, bo przez cały czas grali koncerty, powstało kilka materiałów demo. Trudno też mówić o zmianach w estetyce ANKH. Mandala na okładce, symbol egipskiego krzyża w logo nazwy, motto płyty zaczerpnięte z Goethego, otwierająca album opowieść o Lancelocie, kwintesencji rycerskich cnót średniowiecza... Charakterystyczny kanon symboli towarzyszący ANKH tylko się poszerzył.

Piotr Krzemiński: Twórczość ANKH to działanie z wewnątrz. Wierzę w aktywną siłę podświadomości. Za wykorzystywaną przez nas symboliką, całą działalnością zespołu stoi krzyż ANKH. To pierwotna forma wyrażona w momencie, gdy w Egipcie zaczęto liczyć czas. Boję się, że z naszą symboliką możemy być włączeni we wszechobecną papkę new age. Jestem jej przeciwnikiem. Ludziom wydaje się, że new age to forma radosnej otchłani, w której można połączyć wszystkie puzzle w spójną całość. Tę przestrzeń pełną wirujących symboli i energii wyraża muzyka techno. Wszystko do kupy, byleby było ciekawie i tajemnico, to właśnie papka. Dla nas new age to powrót do nieprawdopodobnie skonstruowanych systemów starożytnych, wobec których współczesny człowiek jest zbyt chaotyczny, żeby go zrozumieć. Tam wszystko związane jest z sacrum, w przeciwieństwie do współczesnego new age.

Wzbogacona i unowocześniona rytmicznie i brzmieniowo muzyka ANKH nie zmieniła się na tyle, by zaszokować dawnych fanów.

Jej wizja jest bardziej eklektyczna, pozostało jednak, czyniące grupę rozpoznawalną napięcie pomiędzy ciężarem gitarowych riffów i wirtuozerskimi partiami skrzypiec.

Krzysztof Szmidt: ANKH zmienił się z zespołu skrzypcowo-gitarowo-perkusyjnego w zespół perkusyjno-gitarowo-skrzypcowy. Gramy z dwoma perkusistami wspomaganymi elektroniką. słychać też altówkę i tajemniczą wokalistkę. Płyta została zgrana na żywo, ale nagrana na komputer i cyfrowo przetworzona. Album składa się z czterech części, niezależnych podpłyt. Pierwsza nawiązuje do dawnego ANKH. Druga jest przechadzką po świecie, której towarzyszą zaduma, radość, melancholia. W trzeciej części cofamy się w czasie do 68 r... W finałowej części pojawiają się pytania o sens życia, śmierci.

Piotr Krzemiński: Prześladuje mnie obsesja czasu. Jestem przerażony tym, że nigdy nie odpowiem sobie na pytania po co żyję i co warte jest życie, ale gdyby odpowiedź na te pytania była dostępna na tym świecie, nie miałby on sensu.

Brum, marzec 1998


Nihilizm przeczuty

Nowe tysiąclecie czai się tuż za rogiem. Jeśli w wolnych chwilach próbujesz szukać odpowiedzi na pytania: po co żyjemy?, skąd przyszliśmy?, i dokąd zmierzamy, to wiedz, że nie jesteś sam. Podobne kwestie zaprzątają głowę lidera skrzypcowo-gitarowej formacji ANKH - Piotra Krzemińskiego.

Piotr Krzemiński - Skończył nam się kontrakt z poprzednim wydawcą. Szukaliśmy nowego, który zaakceptuje proponowaną przez nas formułę artystyczną. Nie było to łatwe, ale w końcu udało na się trafić na Bogdana Lendę z firmy Folk.

Rozstaliśmy się też z naszym dawnym perkusistą. Jego miejsce zajął Andrzej Rajski, człowiek, który gra bardzo nowoczesne rytmy. Dzięki temu udało nam się odświeżyć sekcję zespołu. Ta płyta jest swego rodzaju połączeniem tanecznych rytmów z rockową tradycją.

Tak naprawdę wszystko, co dzieje się dookoła nas, jest wielką tajemnicą. Chociaż ludzie żyją na świecie od tysięcy lat, wciąż nie znaleźli stuprocentowej odpowiedzi na podstawowe pytania: po co żyjemy? skąd przyszliśmy? dokąd zmierzamy? Zresztą nie wiem, czy kiedykolwiek ludzkość będzie w stanie udzielić na nie odpowiedzi. Płyta jest próbą zastanowienia się nad tymi pytaniami. To album o nadziei. Mówi o tym, że powinniśmy posiąść umiejętność oceniania pewnych zdarzeń i rzeczy, które nas otaczają, zamiast bezmyślnie je przyswajać. Młodzi ludzie nie wiedzą dokładnie, czego chcą i przyjmują wszystko, jak leci. Starsi są w lepszej sytuacji, mają już ustalony światopogląd. Bardzo chciałbym, żeby moje spostrzeżenia zawarte na tej płycie nie były przyjmowane bezkrytycznie, ale żeby wywołały u słuchacza jakąś refleksję.

Na płycie "...będzie tajemnicą" nagraliśmy naszą wersję kompozycji King Crimson "21st Century Schizoid Man". Dla mnie ten utwór jest zapowiedzią punkowej kontestacji i punkowego nihilizmu. Jest tu wyrażona obawa, że XXI wiek, mający być stuleciem totalnej anarchii oraz popsucia wszelkich wartości duchowych, zakończy się wielką apokaliptyczną pożogą. Po trzydziestu latach od powstania tamtego utworu żyjemy w przededniu nowego tysiąclecia. Chciałem zapytać słuchaczy, jak według nich będzie wyglądać ten nowy wiek. Temu posłużyła właśnie sonda przeprowadzona na ulicach Krakowa. Jej wyniki wmontowaliśmy w środek coveru King Crimson. Ciekawe jest to, że pomimo lansowanego w mediach “roztańczonego wejścia” w XXI wiek, ludzie przeczuwają nihilizm nowego stulecia.

XL, czerwiec 1998


ANKH "...będzie tajemnicą"

Trzeci krążek ANKH nie odbiega stylistycznie od poprzednich nagrań, ale po raz kolejny formacja objawiła swą poszukiwawczą naturę. W przypadku ...będzie tajemnicą pojawiły się skrzypce altówki, nadając utworom specyficznego smaku. Kompozycje rozciągnięte w czasie świadczą o fascynacji muzyków art rockiem. Gdzieniegdzie pobrzmiewa echo King Crimson na przemian z Dead Can Dance. Słychać, że ANKH muzycznie dojrzewa, zmierzając w kierunku bardzo wysublimowanych dźwięków.

Machina, lipiec 1998